Jak wszyscy doskonale wiemy, co roku, na 4 niedziele przed Uroczystością Narodzenia Pańskiego, rozpoczyna się Adwent – czas radosnego przygotowania się każdego z nas na przyjście na świat Chrystusa: to coroczne symboliczne, ale także na to realne, które będzie miało miejsce na końcu czasów.

Jednak, to co serwuje nam otaczająca nas wokoło popkultura, w niczym nie przypomina tradycyjnych form prawidłowego przeżywania tego jakże cennego okresu. W naszych miastach już od końca listopada Mikołaja pełno jest świątecznych, świecących ozdób ulicznych, stawiane są przystrojone choinki, w witrynach sklepowych widoczna jest niezliczona liczba typowo świątecznych elementów i dekoracji, wśród których prymat wiedzie czerwona postać „św. Mikołaja”, która została stworzona przez marketingowców pewnej znanej marki, pod którą produkowane są popularne napoje chłodzące. Postać ta ma jednak bardzo niewiele wspólnego z osobą św. Mikołaja, biskupa Miry, o czym coraz częściej zapominamy. Ponadto telewizja zasypuje nas programami i reklamami, które mają potęgować świąteczny nastrój grudnia i sprowokować potencjalnych klientów do jak największych „świątecznych” zakupów, w radiu zaś co chwilę puszczane są pseudobożonarodzeniowe piosenki pokroju słynnego hitu pt. „Last Christmas”. Jak w tych okolicznościach w odpowiedni sposób przeżyć Adwent?

Sprawy nie ułatwiają organizowane w tym czasie spotkania „wigilijne”, na których nierzadko śpiewane są już kolędy (sic!), a które organizowane są przez cały grudzień w różnego rodzaju firmach i instytucjach. Tego typu inicjatywy znacznie lepiej wpisałyby się w poświąteczny okres Bożego Narodzenia, który tradycyjnie trwa aż do 2 lutego!

Do tego problemu bardzo celnie odwołali się polscy biskupi w liście duszpasterskim na Adwent 2013 – pozwolę sobie zacytować fragment: „Adwent jest szkołą czekania. I to może stanowić dla nas trudność, ponieważ wielu ludzi – także wielu chrześcijan – nie potrafi czekać. Charakterystyczne dla współczesnego człowieka, zwłaszcza młodego, jest to, że chce mieć wiele, od razu i po najniższych kosztach. Nie umiemy cierpliwie czekać nawet na święta Bożego Narodzenia. W sklepach już teraz widzimy świąteczne dekoracje, a z głośników od wielu dni płynie śpiew kolęd. Do czego nas zachęcają? Czy do otwarcia Chrystusowi naszych serc, czy też raczej do otwarcia portfeli lub użycia kart kredytowych? W takim klimacie trudno jest zrozumieć, że Adwent musi mieć swój rytm i swoje tempo. A przecież warto wykorzystać ten czas na duchowe przygotowanie do czekających nas świąt. Na naszej adwentowej drodze Kościół zaprasza nas do czuwania razem z Maryją, do pogłębiana w czasie rorat nadziei na spotkanie z Panem. W dniach skupienia, rekolekcjach  adwentowych i sakramencie pokuty możemy przygotować nasze serca na spotkanie z Tym, który przychodzi i otworzyć je na potrzeby innych.”

Oczywiście należy pamiętać, że w odróżnieniu od Wielkiego Postu Adwent nie jest czasem smutku i pokuty, ale oczekiwania i przygotowania się na przyjście Jezusa. Niemniej Adwent, by przyniósł odpowiednie owoce, koniecznie musi wyraźnie odróżniać się od dni, w czasie których będziemy obchodzić pamiątkę Narodzenia Pańskiego – tylko wtedy będziemy mogli okazać prawdziwą radość z faktu, że Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. 

Tekst ukazał się w papierowym wydaniu Świadomi Chrystusa wydanym w grudniu 2013 r.

  

Listopad 2017
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
f